Jak zwiększyć sprzedaż w restauracji dzięki sprawdzonym taktykom

Jak zwiększyć sprzedaż w restauracji dzięki sprawdzonym taktykom
Od:
2 miesiące temu

Zapomnij o szukaniu jednej „magicznej sztuczki” na większe przychody w restauracji. Prawdziwy, stabilny wzrost bierze się z bardziej przyziemnego, ale skutecznego podejścia: połączenia sprytnego marketingu online, przemyślanego projektowania menu i świetnie poukładanej operacji. Chodzi o konsekwentną realizację planu, który przyciąga nowych gości, wyciąga więcej z każdej wizyty i zamienia pierwszorazowych klientów w stałych bywalców, którzy naprawdę chcą wracać.

Twój plan na wyższą sprzedaż w restauracji

Próba zwiększania sprzedaży bez planu to w praktyce strzelanie na oślep. Ten przewodnik odcina szum informacyjny i skupia się na strategiach, które restauracje wdrażają w realnym świecie, żeby rosnąć — a nie tylko „jakoś” przetrwać. Pokażemy podejście łączące nowoczesny marketing, psychologię menu opartą na danych oraz proste usprawnienia operacyjne, które możesz wdrożyć od razu.

Żeby zbudować dobrą mapę drogową, trzeba najpierw zrozumieć teren. Globalny rynek gastronomiczny zmierza do poziomu około 4,03 biliona dolarów w 2025 roku. Tyle że przy tak ogromnej skali marże wciąż są bezlitosne — większość restauracji działa na zysku netto rzędu zaledwie 3%–5%.

Wniosek z tych liczb jest prosty: sama pełna sala nie wystarczy. Trzeba być strategicznym w każdym elemencie biznesu.

Cztery filary wzrostu sprzedaży w restauracji

Skuteczna strategia wzrostu opiera się na czterech filarach. Gdy dopracujesz każdy z nich, budujesz mocny, samonapędzający się system, który zwiększa odporność biznesu i realnie podnosi rentowność. Jeśli chcesz mieć pewność, że niczego nie pomijasz, sprawdź też te sprawdzone strategie zwiększania sprzedaży w restauracjach i porównaj je ze swoim planem.

Poniższa tabela pokazuje obszary, które za chwilę rozłożymy na czynniki pierwsze — i jak składają się one w całość, żeby podbić przychody.

Cztery filary wzrostu sprzedaży w restauracji

Kompleksowy plan zwiększania przychodów restauracji opiera się na tych czterech strategiach. Potraktuj to jako krótką ściągę do budowania zrównoważonego i skutecznego silnika wzrostu.

Filar wzrostu Kluczowy cel Podstawowe taktyki
Inżynieria menu Zwiększenie średniej wartości rachunku i zysku na pozycji. Analiza rentowności vs. popularności, psychologia cen, strategiczne zestawy i bundling.
Obecność cyfrowa Pozyskiwanie nowych lokalnych klientów i napędzanie zamówień online. Optymalizacja profilu Google, lokalne SEO oraz rozwój zamówień bezpośrednich.
Lojalność klientów Zwiększenie liczby powrotów i sprzedaży od obecnych gości. Nowoczesny program lojalnościowy i spersonalizowana komunikacja e-mail/SMS.
Sprawność operacyjna Obniżenie kosztów i szybsza rotacja stolików. Wnioski z danych POS, zarządzanie stanami magazynowymi w oprogramowaniu i usprawnienie rezerwacji.

Gdy oprzesz działania na tych czterech filarach, budujesz system, który działa z każdej strony. Wprowadzanie nowych osób na salę jest ważne, ale prawdziwa długoterminowa rentowność bierze się z maksymalizowania wartości każdej wizyty i sprawienia, by goście chcieli wracać jak najszybciej.

Zaprojektuj swoje menu dla maksymalnego zysku

Menu to nie tylko lista dań z kuchni. To Twoje najważniejsze narzędzie sprzedaży. Oczywiście, wygląd ma znaczenie — ale jeśli naprawdę chcesz zwiększyć sprzedaż, kluczem jest inżynieria menu. To podejście oparte na danych, które zmienia menu z „informatora” w aktywne narzędzie do generowania zysku.

Założenie jest proste: oceniasz każdą pozycję przez dwa filtry — rentowność (ile na niej zarabiasz) oraz popularność (jak często jest zamawiana). Kiedy rozpiszesz to w ten sposób, całe menu da się pogrupować, a decyzje przestają być intuicyjne — stają się mądre i policzalne.

Ta mapa koncepcyjna pokazuje, jak wszystko — menu, obecność online, lojalność i operacje — łączy się w jeden system wzrostu.

Infografika o tym, jak zwiększyć sprzedaż w restauracji

Jak widać, dobrze ułożone menu jest fundamentem. Bezpośrednio wpływa na marżę i przygotowuje grunt pod wszystkie pozostałe działania.

Jak rozpoznać zwycięzców i „hamulce” w menu

Gdy zajrzysz w dane sprzedażowe, każda pozycja w menu niemal zawsze wpada do jednej z czterech kategorii. Wiedza, gdzie jest które danie, to pierwszy krok do realnych zmian.

  • Gwiazdy: Hity — wysokie zarówno pod względem popularności, jak i rentowności. To np. popisowy burger, który wszyscy polecają, a Ty masz na nim świetną marżę. Takie pozycje trzeba chronić i mocno eksponować.

  • Zagadki: Pozycje z dużą marżą, które z jakiegoś powodu słabo się sprzedają. Może to być „gourmet” mac & cheese, który daje dobry zysk, ale goście go nie zauważają. Tu zadanie brzmi: zrozumieć dlaczego nie klika.

  • Konie pociągowe: Ulubieńcy gości — sprzedają się świetnie, ale zarabiasz na nich niewiele. Robią ruch, ale nie poprawiają wyniku tak, jak mogłyby.

  • Psy: Pozycje, które nie sprzedają się i nie przynoszą zysku. Zajmują miejsce w menu i w chłodni, a do tego komplikują pracę kuchni.

Co zrobić z wnioskami z inżynierii menu

Gdy już masz podział, możesz działać konkretnie. W przypadku „Zagadek” często wystarczy drobna zmiana komunikacji. Ten wykwintny mac & cheese może stać się „Najbardziej Comfort Mac w Mieście” — i od razu brzmi bardziej kusząco. Lepsze zdjęcie albo opis, który działa na wyobraźnię, potrafią zrobić ogromną różnicę.

Przy „Koniach pociągowych” chodzi o podniesienie rentowności bez zrażania stałych gości. Dobrym ruchem bywa łączenie popularnej, niskomarżowej pozycji z wysokomarżowym dodatkiem lub napojem. Możesz też lekko dopracować recepturę, korzystając z bardziej opłacalnych składników — bez utraty jakości.

A „Psy”? Tu nie ma sentymentów. Usuń je. Uprościsz pracę kuchni i odzyskasz miejsce na testowanie potencjalnej nowej „Gwiazdy”.

Kluczowy wniosek: Inżynieria menu to nie jednorazowa akcja. To proces. Wracaj do danych minimum raz na kwartał, bo zmieniają się gusta gości, ceny produktów i trendy.

Psychologia cen i sposób prezentacji

Nie liczy się tylko to, co sprzedajesz — ogromne znaczenie ma też to, jak to pokazujesz. Sam zapis ceny potrafi mocno wpłynąć na decyzję gościa.

Weź charm pricing — klasyczne końcówki .99 albo .95. To działa, bo pozycja „wydaje się” tańsza. Makaron w cenie 18,95$ często brzmi przystępniej niż 19,00$, mimo że różnica jest symboliczna.

Inna prosta, ale skuteczna technika to rezygnacja ze znaków waluty. „19” zamiast „19 USD” przenosi uwagę z kosztu na danie. Warto też korzystać z pakietów: zestawy, combo czy menu typu prix fixe podnoszą średnią wartość rachunku, bo gość widzi jasną „wartość” w komplecie. Dobrze ułożone cyfrowe menu i cennik świetnie eksponuje takie oferty i ułatwia ich znalezienie.

I jeszcze jedno: patrz na trendy. Dane branżowe pokazują, gdzie rośnie popyt. Koncepty oparte na kurczaku mają prognozowany wzrost sprzedaży o 6,9%, a restauracje meksykańskie o 6,2%. Segmenty takie jak pizza czy burgery rosną wolniej. To nie znaczy, że masz zmieniać cały koncept — ale może warto dodać nową pozycję z kurczakiem albo wprowadzić specjalną tacę tacos, żeby skorzystać z rosnącego zainteresowania.

Zwiększ swój zasięg dzięki silnej obecności cyfrowej

Spójrz na to tak: menu sprzedaje na sali, a Twoja obecność online jest „wycieraczką” dla całego świata. Dziś głodny gość nie zaczyna od jeżdżenia po okolicy — zaczyna od telefonu. Twoja „witryna” w internecie jest tak samo ważna jak ta fizyczna, a dopracowanie jej to ogromna część wzrostu sprzedaży.

I nie chodzi o stronę, która stoi i „zbiera kurz”. Chodzi o aktywne bycie tam, gdzie ludzie już szukają, oraz o ustawienie profili tak, by realnie przyciągały gości i zamówienia online.

Właściciel restauracji używający laptopa do zarządzania swoją cyfrową obecnością i zamówieniami online.

Zdominuj lokalne wyniki dzięki dopracowanemu profilowi Google

Dla większości restauracji walka o nowych klientów rozgrywa się w Google. To fakt: co trzecia osoba znajduje i rezerwuje restauracje bezpośrednio przez wyszukiwarkę. Profil Firmy w Google (GBP) to nie „miły dodatek” — to jedno z najmocniejszych (i darmowych) narzędzi marketingowych, jakie masz.

Twój profil to cyfrowe wejście do lokalu. Zaniedbany — z nieaktualnymi godzinami i słabymi zdjęciami — wysyła sygnał „tu nikt nie dba o detale”. Dobrze prowadzony profil potrafi być dokładnie tym, co sprawi, że gość wybierze Ciebie, a nie lokal obok.

Zrób z profilu maszynę do pozyskiwania gości, dbając o te elementy:

  • Zdjęcia wysokiej jakości: Zainwestuj w profesjonalne, apetyczne zdjęcia topowych dań. Pokaż wnętrze, klimat i zespół.
  • Aktualne informacje: Regularnie sprawdzaj adres, numer telefonu i godziny — zwłaszcza przy świętach i długich weekendach.
  • Pełne menu: Wgraj menu bezpośrednio do profilu. Nie każ ludziom „szukać dalej” — daj im wszystko od razu.
  • Obsługa opinii: Zachęcaj zadowolonych gości do recenzji. I odpowiadaj na wszystkie — zarówno pozytywne, jak i trudne.

Jak ograć platformy do zamówień online

Zamówienia online zostają z nami na dobre. Pytanie brzmi: iść w aplikacje zewnętrzne typu DoorDash/Uber Eats, czy budować własny system? Najlepiej sprawdza się zwykle rozsądna mieszanka obu rozwiązań.

Platformy zewnętrzne dają Ci zasięg, którego samodzielnie byłoby trudno szybko zbudować. Problem w tym, że widoczność kosztuje — prowizje potrafią mocno zjeść marżę. Jednocześnie dane pokazują, że prawie 80% klientów woli zamawiać bezpośrednio w restauracji, żeby ją wspierać.

Pro Tip: Traktuj aplikacje jako kanał „odkrywania”, a nie miejsce docelowe. Do każdej torby dorzuć ulotkę z rabatem na pierwsze bezpośrednie zamówienie. Wykorzystujesz zasięg marketplace’u, żeby przenieść klienta do własnego, bardziej opłacalnego kanału.

Bezpośredni system zamówień na Twojej stronie daje pełną kontrolę: zatrzymujesz całą marżę, masz dostęp do danych klientów i możesz budować relację. Te dane są bezcenne w personalizacji marketingu i zrozumieniu, co goście naprawdę lubią. Gdy masz już bezpośredni kontakt, rozwiązania takie jak cyfrowe karty lojalnościowe potrafią zamienić jednorazowe zamówienia w przewidywalny strumień powrotów.

Zaangażuj społeczność przez social media

Social media to silnik odkrywania. Prawie połowa gości sprawdza nowe miejsca przez Instagram i Facebook. Ale cel nie jest taki, żeby wrzucać wyłącznie „ładne fotki jedzenia”. Chodzi o budowanie społeczności i bycie w głowie klientów.

Najlepszy miks treści to: promocje, kulisy i prawdziwe rozmowy. Pokaż krótkie wideo, jak szef kuchni wykańcza popisowe danie, zrób konkurs „oznacz znajomego” z nagrodą, albo opowiedz o lokalnym targu, z którego bierzesz produkty.

Skoro większość restauracji działa lokalnie, opanowanie lokalnych strategii marketingu w social media jest koniecznością. Używaj lokalnych hashtagów, oznaczaj lokalizację i wchodź w dialog. Gdy restauracja pokazuje charakter i rozmawia z ludźmi, profile przestają być galerią — a zaczynają realnie sprzedawać.

Zbuduj lojalną bazę, która napędza powtarzalną sprzedaż

Pozyskanie nowego gościa to sukces — ale zamienienie go w stałego bywalca to fundament biznesu na lata. Jednorazowy klient poprawia wynik „tu i teraz”; lojalny fan buduje Twoją przyszłość. Czas pożegnać papierowe pieczątki i postawić na nowoczesną strategię lojalnościową, która zmienia przypadkowe wizyty w prawdziwe przywiązanie.

Idea jest prosta: gość ma czuć, że jest zauważony i doceniony. Gdy nagradzasz powroty, nie chodzi tylko o „darmową kawę” — budujesz relację. Właśnie dlatego dobrze zaprojektowany program lojalnościowy jest jednym z najmocniejszych narzędzi do zwiększania sprzedaży.

Uśmiechnięty klient skanuje kod QR przy ladzie kawiarni, aby dołączyć do programu lojalnościowego.

Wyjdź poza „zbieranie pieczątek” dzięki nagrodom poziomowym

Nowoczesne programy lojalnościowe są znacznie ciekawsze niż „kup 10, odbierz 11 gratis”. System punktowy lub poziomowy potrafi zachęcić do dokładnie tych zachowań, na których Ci zależy: częstszych wizyt i wyższych rachunków.

Wyobraź sobie lokalną kawiarnię z programem poziomowym. Nowy uczestnik startuje jako „Bronze” i zbiera punkty za zakupy. Po osiągnięciu progu przechodzi na „Silver”, gdzie dostaje np. darmowe ciastko w urodziny. Najbardziej zaangażowani wchodzą na „Gold” — z benefitami w stylu cotygodniowej darmowej kawy albo wcześniejszego dostępu do sezonowego menu.

Taka struktura buduje poczucie celu i ekskluzywności. Nagle nie chodzi tylko o „gratisy”, ale o status — i o to, że gość czuje się jak ktoś „z wewnątrz”.

Dobry program lojalnościowy to coś więcej niż rabaty. To sposób na budowanie społeczności i danie najlepszym klientom poczucia wyjątkowości, którego nie dostaną w innym miejscu.

Wykorzystaj dane klientów do spersonalizowanego marketingu

Prawdziwa siła cyfrowej lojalności to dane. Przestajesz zgadywać, a zaczynasz wiedzieć, co działa. Dzięki temu możesz wysyłać komunikaty, które brzmią mniej jak reklama, a bardziej jak trafna podpowiedź.

Przykładowo możesz:

  • Wysyłać oferty urodzinowe: „Wszystkiego najlepszego! Deser od nas” to prosty komunikat, który świetnie ściąga ludzi z powrotem.
  • Informować o ulubionych pozycjach: Jeśli ktoś regularnie zamawia sezonową pumpkin spice latte, wyślij SMS, gdy tylko wróci do menu.
  • Aktywować „uśpionych” gości: Stały klient nie był od dawna? Automatyczny e-mail z małą zniżką „tęsknimy za Tobą” często działa lepiej niż duża kampania.

Dane pokazują, że spersonalizowane, automatyczne e-maile potrafią wygenerować nawet 12 razy większe przychody niż masowe wysyłki. Gdy korzystasz z informacji o nawykach gości, Twoje wiadomości są trafne, terminowe i znacznie częściej kończą się sprzedażą. Jeśli chcesz zejść głębiej, nasz przewodnik o najlepszych programach lojalnościowych dla restauracji pokazuje kilka sprawdzonych modeli.

To podejście zamienia marketing z „sieci na oślep” w precyzyjne narzędzie. Nie krzyczysz do wszystkich naraz — prowadzisz rozmowę jeden na jeden. A ta relacja jest najpewniejszym paliwem lojalności i sprzedaży.

Użyj technologii, aby usprawnić operacje

To, co dzieje się na kuchni, na sali i na zapleczu, ma ogromny wpływ na wynik finansowy. Niewydolne procesy oznaczają wolniejszą obsługę, frustrację zespołu i pieniądze, które uciekają „między palcami”. Nowoczesna technologia w gastronomii pomaga to poukładać: usprawnia działania, tnie koszty i finalnie podnosi sprzedaż.

Cel jest jasny: mniej domysłów, więcej decyzji opartych na danych. Gdy zamiast przeczucia masz twarde liczby, prowadzisz restaurację spokojniej, prościej i z większą kontrolą. To przejście od gaszenia pożarów do zarządzania z wyprzedzeniem jest tym, co naprawdę napędza długofalowy wzrost.

Wyciśnij maksimum ze swojego POS

System POS powinien być centrum dowodzenia, a nie tylko kasą. To jak układ nerwowy restauracji: zbiera dane z każdego zamówienia i pokazuje Ci w czasie rzeczywistym, co dzieje się w biznesie.

Dzięki tym danym przestajesz działać „na czuja”. Widzisz, które dania idą świetnie, a które stoją. Wiesz, kiedy masz największy ruch, więc lepiej planujesz grafiki. Możesz też sprawdzić, którzy kelnerzy najlepiej sprzedają dodatki i pozycje wysokomarżowe.

Dobry POS da Ci m.in.:

  • Godziny szczytu i przestoju: Ułatwia to planowanie zespołu, kontrolę kosztów pracy i unikanie braków kadrowych w największym ruchu.
  • Wskaźniki pracy obsługi: Widzisz, kto jest top performerem (i może szkolić innych), a kto potrzebuje wsparcia w sprzedaży sugestywnej.
  • Tempo sprzedaży pozycji: Pokazuje, które dania realnie napędzają przychody — i daje twarde podstawy do inżynierii menu.

Ogranicz straty dzięki inteligentnemu zarządzaniu stanami

Koszt surowców to jeden z największych „wycieków” w gastronomii, a marnowanie produktów jest zwykle główną przyczyną. Ręczne liczenie zapasów na kartkach czy w arkuszach jest czasochłonne i pełne błędów. Efekt? Nadmierne zamówienia, psucie, a czasem też niekontrolowane ubytki.

System do zarządzania magazynem automatyzuje ten temat i spina się z POS. Dzięki temu śledzi zużycie składników w czasie rzeczywistym, gdy tylko wchodzą zamówienia. Dostajesz jasny obraz stanów i wiesz, co masz — i czego brakuje — dosłownie „co do cebuli”.

Oprogramowanie prognozuje popyt na podstawie Twojej historii sprzedaży, więc zamawiasz dużo trafniej. Mniej wyrzucania, mniej nerwów i mniejsze ryzyko, że w sobotni wieczór zabraknie kluczowego składnika. Korzysta na tym i marża, i doświadczenie gościa.

Lepszy przepływ gości dzięki rezerwacjom i liście oczekujących

Długie i chaotyczne czekanie przy wejściu potrafi zepsuć wrażenie jeszcze zanim gość usiądzie. Systemy rezerwacji i kolejek porządkują ten chaos i wygładzają doświadczenie od pierwszej minuty.

Goście mogą zarezerwować stolik albo dopisać się do listy z telefonu, a potem czekać tam, gdzie im wygodnie. To od razu zmniejsza tłok przy wejściu, a obsługa ma przejrzysty, aktualny podgląd sytuacji. Efekt: spokojniejszy, lepiej kontrolowany przepływ na salę.

Ta sprawność przekłada się wprost na sprzedaż. Lepsze zarządzanie stolikami skraca czas „pustego stołu” między grupami, co bezpośrednio wpływa na rotację stolików. Urwanie kilku minut na każdym obrocie potrafi dać dodatkowe posadzenia w trakcie wieczoru — i wyższy utarg bez pozyskiwania nowych klientów.

Warto też obserwować kontekst rynkowy: dane z początku 2025 roku pokazują, że wraz ze spadkiem zaufania konsumentów obniżyła się średnia wysokość napiwków. Jednocześnie segment quick service utrzymywał marże dzięki ofertom limitowanym i menu „value”. To dobry dowód, że nawet w niepewnych czasach narzędzia operacyjne, które wzmacniają wartość i kontrolują koszty, realnie wspierają sprzedaż. Więcej danych znajdziesz w trendach konsumenckich Squareup.com.

Najczęstsze pytania dotyczące zwiększania sprzedaży w restauracjach

Nawet z najlepszym planem po drodze pojawiają się pytania. Poniżej znajdziesz odpowiedzi na najczęstsze wyzwania, z którymi mierzą się właściciele i managerowie — konkretnie i bez lania wody.

Jaki jest najszybszy sposób na zwiększenie sprzedaży w restauracji?

Jeśli chcesz zobaczyć efekt szybko, postaw na dwa ruchy naraz: mocną promocję i dobre przeszkolenie zespołu. To dźwignie, które możesz uruchomić od razu i zobaczyć różnicę nawet do weekendu.

Dobrze wypromowana oferta limitowana (LTO) na danie o wysokiej marży potrafi zrobić szum i ściągnąć ludzi na salę. Pomyśl szerzej niż „Taco Tuesday”. Zrób coś autorskiego i nagłośnij to w socialach kilka dni wcześniej — budujesz pilność i dajesz konkretny powód, żeby wybrać Ciebie zamiast konkurencji.

Równolegle: sprzedaż sugestywna. Dobre szkolenie obsługi potrafi podnieść średni rachunek niemal z dnia na dzień. To nie ma być nachalne — ma być pomocne. Zdanie typu: „Czy do makaronu dorzucić nasze pieczywo czosnkowe?” to prosty upsell, który brzmi jak świetna obsługa. Te szybkie wygrane dają natychmiastowy impuls, zanim zadziałają działania długofalowe.

Jak mogę zwiększyć sprzedaż w okresach spowolnienia?

Przestoje — między lunchem a kolacją albo w spokojne dni tygodnia — wymagają jednego: konkretnego powodu, żeby przyjść. Nie możesz liczyć na przypadek. Musisz zbudować ofertę, której trudno odmówić.

Happy hour to dobry start, ale możesz pójść dalej. Zamiast zwykłych obniżek, stwórz unikalne pary jedzenie+napój dostępne tylko poza szczytem. „Wine Down Wednesday” z butelkami za pół ceny i deskami serów przygotowanymi specjalnie pod ten wieczór potrafi zamienić martwy termin w „must go”.

Pomyśl też o różnych grupach gości:

  • Lokalne firmy: Przygotuj zestaw lunchowy i promuj go bezpośrednio w okolicznych biurach.
  • Pracownicy zdalni: Zrób ofertę „pracuj stąd” z Wi‑Fi i tańszą kawą w godzinach 14–16.
  • Rodziny: Wprowadź „Kids Eat Free” np. we wtorek, kiedy najbardziej potrzebujesz ruchu.

Możesz też ratować sprzedaż poza lokalem, dorzucając zniżkę w środku tygodnia na odbiór osobisty lub dostawę — przechwytujesz budżet tych, którzy zostają w domu albo siedzą dłużej w pracy.

Kluczowa wskazówka: W przestojach nie chodzi o to, żeby przeceniać to, co już masz. Lepiej stworzyć wydarzenie lub ofertę, która sprawi, że dany czas zacznie „coś znaczyć”. Budujesz popyt wtedy, kiedy naturalnie jest najniższy.

Czy lepiej skupić się na nowych klientach, czy na utrzymaniu obecnych?

Nowi goście cieszą, ale liczby są bezdyskusyjne: utrzymanie obecnych klientów jest dużo bardziej opłacalne. Pozyskanie nowego klienta może kosztować nawet pięć razy więcej niż utrzymanie obecnego.

Stali bywalcy to fundament. Zwykle wydają więcej, wracają częściej i — co kluczowe — polecają. Zadowolony regular, który przyprowadza znajomych, jest wart więcej niż niejedna płatna reklama.

Dlatego priorytetem powinna być świetna, powtarzalna jakość doświadczenia — i program lojalnościowy, który ma sens. Gdy masz stabilny strumień przychodów od stałej bazy, dopiero wtedy łatwiej i bezpieczniej finansować kampanie na pozyskanie nowych osób. Tak powstaje zrównoważony silnik wzrostu, w którym regularni goście dosłownie napędzają rozwój.

Jak ważne są recenzje online dla zwiększenia sprzedaży?

Dziś recenzje online to praktycznie nowa „poczta pantoflowa”, tylko w dużo większej skali. Profil z dużą liczbą świeżych, pozytywnych opinii na Google czy Yelp działa jak mocny dowód społeczny — i realnie wpływa na decyzję, gdzie ktoś zje.

Postaw się w roli klienta: mając dwie podobne restauracje, wybierzesz tę z 4,8 gwiazdkami i 200 opiniami, a nie tę z 3,5 gwiazdkami i 30 opiniami. Reputacja online jest skrótem do oceny doświadczenia gościa.

Warto więc aktywnie (i uprzejmie) prosić zadowolonych klientów o opinię. Jedno zdanie w menu albo QR na rachunku potrafi zrobić różnicę. Jeszcze ważniejsze jest odpowiadanie na wszystkie recenzje — zwłaszcza negatywne. Profesjonalna odpowiedź, która uznaje problem i proponuje rozwiązanie, pokazuje, że naprawdę dbasz o gości. To często zamienia kryzys w publiczny dowód świetnej obsługi.


Chcesz zbudować lojalną bazę gości, która regularnie wraca i zwiększa sprzedaż? BonusQR pozwala łatwo stworzyć cyfrowy program lojalnościowy, który klienci naprawdę lubią. Zacznij nagradzać stałych bywalców i obserwuj, jak rosną przychody. Zacznij korzystać z BonusQR już dziś.

Chcesz uruchomić program lojalnościowy dla swojej firmy?
Załóż go w kilka minut!